- TERMINY: Poniedziałek 20.04 o 18:00
- Miejsce: A2 – Centrum Koncertowe
- BILETY: Wstęp biletowany / Cena biletu od 170zł
FILTRUJ
Artystyczna wizja Kim Gordon – balansująca między sztuką a hałasem – z biegiem lat tylko się wyostrzyła, mimo że nieustannie ewoluowała. To model twórczej wolności, który po czterech dekadach wciąż brzmi jak wyzwanie.
W 2016 roku, wraz z debiutanckim solowym singlem „Murdered Out”, Gordon rozpoczęła trwającą już niemal dekadę współpracę z producentem Justinem Raisenem (Charli XCX, Sky Ferreira, Yves Tumor), który instynktownie rozumie jej „minimalistyczną, surową” estetykę. Oboje łączy antyestablishmentowe podejście, intuicja i gotowość do ryzyka.
Jej debiutancki album „No Home Record” (2019) potwierdził, że artystka pozostaje blisko najbardziej nowatorskich brzmień, łącząc awangardowy rap i footwork z dźwiękową sztuką konceptualną. „The Collective” (2024) było jeszcze odważniejsze i cięższe brzmieniowo, przynosząc Gordon dwie nominacje do Grammy, m.in. za industrialny, gniewny utwór „BYE BYE”.
Gordon postrzega swoją muzykę jako obraz współczesnego świata i jego kulturową krytykę. Jej teksty przypominają kolaże z fragmentów codzienności, oddające dezorientację nowoczesnego życia.
„Play Me”, trzeci solowy album artystki, w impresyjny sposób opisuje konsekwencje władzy miliarderów: rozpad demokracji, technokratyczny autorytaryzm oraz spłycanie kultury przez algorytmy i sztuczną inteligencję.
Album jest zwarty i bezpośredni – utwory są krótsze, bardziej rytmiczne i oparte na wyraźnych bitach, a współpraca z Raisenem brzmi wyjątkowo spójnie. Obok noise’owych korzeni i grunge’owego rapu ery internetu pojawiają się bardziej melodyjne bity oraz motoryczny puls krautrocka.
Poszczególne utwory odnoszą się do niepokoju społecznego i technologicznego:
„No Hands” oddaje nerwową atmosferę współczesności,
„Subcon” komentuje samotność życia w erze platform,
„Dirty Tech” dotyka zagrożeń związanych z AI,
„Square Jaw” uderza w toksyczną męskość Elona Muska,
„ByeBye25” wykorzystuje słowa z listy terminów cenzurowanych przez administrację Trumpa, tworząc gorzki, absurdalny komentarz polityczny.
Czarny humor i ironia są ważnym elementem albumu – od zdeformowanej próbki rozmowy z lat 90. w „Busy Bee” po utwór tytułowy, zbudowany z nazw playlist Spotify, krytykujący kulturę algorytmów i wygody.
Mimo wyraźnego spojrzenia na świat w kryzysie, „Play Me” pozostaje albumem intymnym i emocjonalnym. Gordon wraca tu do bardziej melodyjnego śpiewu, eksplorując temat pragnienia, projekcji i wewnętrznego napięcia.
Jej twórczość wciąż pozostaje otwarta, ciekawa i w dialogu z rzeczywistością – bez jednoznacznych odpowiedzi, ale z nieustanną potrzebą poszukiwania.
Góralska 5, Wrocław